• Twarda
    Babeczka
obrwyr

„Na noże”

8 lutego 2021 · 18:26

Kina pozostają zamknięte, nie pozostało mi zatem nic innego, jak odświeżyć najlepsze tytuły, korzystając m.in. z platform streamingowych. W ten sposób po raz kolejny usiadłam z herbatką i ciastkiem do filmu „Na noże” – świetnego kryminału z Danielem Craigiem w roli „ostatniego detektywa dżentelmena”.

Benoit Blanc zostaje wynajęty przez anonimowego zleceniodawcę do zbadania sprawy śmierci majętnego pisarza kryminalnego, Harlana Thrombeya. Milioner – z poderżniętym gardłem – został znaleziony rankiem następnego dnia po przyjęciu z okazji swoich osiemdziesiątych piątych urodzin. W rezydencji Thrombeyów była wówczas zgromadzona cała rodzina wraz z gosposią i opiekunką pisarza. Lista podejrzanych byłaby zatem długa, gdyby nie fakt, że wszystkie dowody wskazują na samobójstwo.
Zeznania osób obecnych na przyjęciu pozornie się zazębiają, a rekonstrukcja wydarzeń właściwie wyklucza morderstwo. Zresztą wydaje się, że wszyscy raczej straciliby na śmierci pisarza, nawet jeśli weźmie się pod uwagę rodzinne niesnaski i zależności finansowe. Uważny widz spostrzeże jednak nieścisłości, tak subtelne, że ich znaczenie można by zlekceważyć, gdyby nie sceny z wieczoru urodzinowego, które przeplatają się ze scenami przesłuchania. Zastosowano tu bardzo ciekawą technikę – o ile podczas przesłuchania bohaterowie mogą kłamać czy też zatajać pewne informacje, o tyle sceny z przyjęcia wydają się pokazywać rzeczywiste wydarzenia, chociaż także w sposób, w jaki zapamiętali je przesłuchiwani (zwróćcie uwagę na to, kto podaje tort Harlanowi na przyjęciu – w filmie pokazano to dwa razy). Śledztwo wyciąga też na światło dzienne animozje i rzeczywiste relacje między członkami rodziny.
Do wiedzy, którą widz posiada dzięki obrazom z przyjęcia, detektyw Blanc dochodzi drogą dedukcji. Swoje wnioski potwierdza dzięki opiekunce pisarza, Marcie Cabrerze, która jest dość nietypową osobą – od dzieciństwa nie może kłamać. To znaczy, technicznie rzecz biorąc, może, tyle że chwilę później wymiotuje. Wprowadzenie takiego bohatera do opowieści kryminalnej, i to w samym jej centrum, jest zabiegiem co najmniej ryzykownym. Przecież ukrycie prawdy wymaga postaci, które mogą… ukryć prawdę. Bo na czym właściwie ma polegać trudność w rozwiązaniu zagadki, skoro wystarczy zapytać opiekunkę? Jak widzicie, poprzeczka wisi wysoko. Co więcej, wydawałoby się, że fabuła opowieści w stylu Sherlocka Holmesa nie może być osadzona w XXI wieku. Obecnie przecież nieodłącznym elementem śledztw jest profesjonalny sprzęt do oznaczania śladów, badania laboratoryjne, wszelkiego typu elektronika, korzystanie z baz danych itp. Tymczasem w „Na noże” niemal jedynym środkiem dotarcia do prawdy jest dedukcja. Elegancka i niezawodna – przynajmniej w rękach, a raczej głowie, błyskotliwego detektywa, który wychodzi z założenia, że „dowody potrafią zamącić przejrzystą opowieść”, a sam siebie nazywa „pełnym poszanowania, biernym obserwatorem prawdy”.

No dobrze, teraz ci, którzy zdążyli w międzyczasie zerknąć na ocenę, zapytają – to skąd ta dziewiątka? Otóż muszę przyznać, że był taki moment, gdy film zaczął mi się niemiłosiernie dłużyć. Klimat kryminalnej zagadki gdzieś zniknął i byłam już niemal przekonana, że historia będzie miała banalne zakończenie. Niemniej finał opowieści zadośćuczynił tej chwili po stokroć i perfekcyjnie domknął wszystkie wątki. Jeśli więc i Ciebie gdzieś w środku dopadnie kryzys – dotrwaj do końca, bo, niech mi będzie wolno zacytować pewnego majstra: „tak będzie, że dobrze będzie. Będzie Pani zadowolona”.

Tytuł oryginalny: „Knives Out”
Reżyseria: Rian Johnson
Scenariusz: Rian Johnson
Czas trwania: 2h 10min
Premiera w Polsce: 29 listopada 2019
Gatunek: Kryminał

Ocena: 9/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Brak komentarzy.